Uwaga: ta strona może używać plików cookies, jeśli chcesz tego uniknąć, wyłącz obsługę cookies w twojej przeglądarce

Turnus V (2011)

grupa osób na spacerze
KADRA ? 
ks. Tomasz kałuski,
Barbara Szyposzyńska
Urszula Małachowska,
Katarzyna Ziętkowska



GAWĘDA POETYCKA
O TYM CO DZIAŁO SIĘ NA PIĄTYM TURNUSIE W ROKU 2011

 14 SIERPNIA, NIEDZIELA
Gdy cała kadra już się zjechała to na modlitwy poranne wstała.
Dzień z Panem Bogiem rozpoczęliśmy i turnus wesoło zaczęliśmy.
Po śniadaniu zrobił się zamęt i zamieszanie prawie na amen.
Podopieczni wszyscy przybyli, dom rekolekcyjny zapełnili.
W kącie każdym zrobiło się miło gdy ludzi tyle do Piekoszowa przybyło.
Powitaniom długo nie było końca w promieniach pięknego sierpniowego słońca.
Anioł Pański, różaniec i modlitwy wspólne tak wyglądały nasze plany ogólne.
Domu regulamin wnet omówiliśmy i Życie wspólne zaplanowaliśmy.
Wnet 19 godzina wybiła, więc Msza Święta nam rytm wyznaczyła.
Turnus Matce naszej został powierzony radością i służba zaznaczony.
Wieczorem spotkali się opiekunowie do pracy i pomocy zwarci i gotowi.

15 SIERPNIA, PONIEDZIAŁEK
W poniedziałek święto wielkie naszej Pani wniebowzięcie.
Dzień więc mszą rozpoczęliśmy do kościoła pognaliśmy,
Aby Matkę Boga chwalić miłość w sercach wnet rozpalić.
Potem spotkanie z historia było wiele mądrości nas nauczyło.
O cudzie nad Wisłą rozprawialiśmy i patriotyczne pieśni śpiewaliśmy.
A kiedy wilczy głód wreszcie nas zmorzył każdy na obiedzie bigos sobie włożył.
Z radością czas wolny potem witaliśmy i z głośnymi przyjaciółmi porozmawialiśmy.
Kiedy nadeszła konferencji pora słowa Kapłana to dla nas podpora:
Jak długo się modlisz?- zabrzmiało pytanie na które odpowiedzią jest rozważanie
Ewangelii Chrystusa, naszego Pana a drogowskazem jest Niepokalana.
Wieczorem mieliśmy u lekarza rozmowę i każdy dostał zabiegi bombowe.
Atrakcji to koniec nie był wcale bo na pogodnym bawiliśmy się doskonale.
Trzy zdania o sobie mogliśmy powiedzieć i skąd jesteśmy mogliśmy się dowiedzieć.
Piosenka ?Trzymajmy się za ręce? turnus rozpoczęto i plakietkę z imieniem każdemu przypięto.
A na dobranoc apel nuciliśmy z błogosławieństwem księdza spać poszliśmy.

16 SIERPNIA, WTOREK
Nikt się nie spodziewał, że po deszczu nocnym powita nas słońce, w nastroju pogodnym.
Od rana modlitwą dzień powitaliśmy i śniadanie z wielkim apetytem zjedliśmy.
Każdy energii wiele potrzebował bo na zabiegi się prędko szykował.
Jedni swe ciało ochoczo mrozili, a inni do basenu z zapałem wskoczyli.
Nadeszła niebawem różańca godzina i u każdego zawitała wesoła mina.
Śpiew na ustach naszych również zagościł i nasze zmartwienia radośnie uprościł.
Dzięki tej próbie msza cudowna była, potrzebę przebaczania bliźnim nam przybliżyła.
W szczególny sposób koronkę odmówiliśmy bo Jana Pawła II życiorys zgłębiliśmy.
Wieczór spędzony był na spacerze i z komarami w dużej mierze.
Modlitwa na cmentarzu poważna się odbyła i tym sposobem dzień zakończyła.
Chociaż niektórzy do późna wytrwali i gości z Ukrainy ochoczo witali.

17 SIERPNIA, ŚRODA
Środa pięknie się rozpoczęła bo pogoda żadnego numeru nam nie wywinęła.
Z radością rano więc się modliliśmy i pyszne śniadanko ze smakiem zjedliśmy.
Potem zakupy, zabiegi, ćwiczenia wielu konało już ze zmęczenia.
Siły w południe nam powróciły i już na dłużej w nas zagościły,
Bo z telewizja było spotkanie każdy pomachać chciał na ekranie.
Śpiewem kamerzystę powitaliśmy uśmiechy od ucha do ucha mieliśmy.
Ponieważ pogoda była wspaniała na dziedzińcu modlitwy spędziła grupa cała.
Znaczne cierpienia dziś rozważaliśmy i Św. Jackowi się polecaliśmy.
Gdy słońce już ku zachodowi się miało Panu z drugiego turnusu na akordeonie fajnie się grało.
Wieczorem czasu było mało bo nasze serca w rytm disco już grało.
Odbył się prawdziwy bal przebierańców na którym były swawole i hulanki.
Królowa imprezy została Marianka najlepsza z niej była na Sali cyganka.
Królem zaś Leon, jak się patrzy Arab bardzo dobrana z nich została para.
Do późna przy głośnej muzyce hulaliśmy i siódme poty na parkiecie wylaliśmy.
Dzień był wspaniały i bardzo dobry oby każdy następny był tak samo szczodry.

18 SIERPNIA, CZWARTEK
Wiele dziś się wydarzyło bo słońce rano nas obudziło.
Niektórym trudno już się wstawało, powoli zmęczenie się odczuwało.
Szybko pokonaliśmy naszego lenia, bo przecież radość z życia bardzo wiele zmienia.
Piosenki podczas modlitw energii nam dodały, nogi na śniadanie same szybko gnały.
Zabiegi jak co dzień owocnie wypadły i w nasza pamięć dobrze zapadły.
Na obiad moc witamin mieliśmy bo talerz warzyw z chęcią połknęliśmy.
Nie wszyscy jednak byliśmy zadowoleni bo dla Hernola schabowy wszystko by odmienił.
Potem spacer w słońcu był bardzo udany niektórzy komplet ubrań mieli już wyprany.
Odwiedził nas tez gość zacny wiele, który rozradował nasze Seca.
Ks. Janus zawitał w nasze skromne progi i wyprostował życia zagmatwane drogi.
O Księdzu Popiełuszko dużo opowiadał i o pielgrzymce parę słów dokładał.
Eucharystii naszej również przewodniczył i właściwe szlaki życia nam wytyczył.
Z przyjemnością jego słów słuchaliśmy i za wizytę bardzo wdzięczni byliśmy.
Po kolacji na świetlicy nastąpiło spotkanie, by każdy mógł siebie zobaczyć na ekranie.
W wieczornych wiadomościach o Piekoszowie mówili i nas oraz nasz turnus przedstawili.
Wieczorem w naszym Ośrodku kino prawdziwe było a to, co obejrzeliśmy, bardzo nas poruszyło.
Przed wejściem za uśmiech bilety kupiono a podczas seansu popcorn zjedzono.
Film był ciekawy i bardzo wzruszający o Księdzu Popiełuszko wszystko mówiący.
Po błogosławieństwie spać się położyliśmy bo pełni wrażeń po całym dniu byliśmy.

19 SIERPNIA, PIĄTEK
Piątek to dzień tygodnia na rekolekcjach szczególny bo wtedy przeżywamy post wspólny.
Można to było zauważyć po naszych posiłkach, nie gościła wtedy szynka .
Więcej czasu na zadumę i refleksje każdy miał bo to w piątek Jezus Chrystus na krzyżu umarł.
Po zabiegach czas na naukę nowych pieśni mieliśmy, spędzić dużo czasu razem chcieliśmy.
Na obiadek był ryż z sosem owocowym więc nasze danie stało się bardzo kolorowym.
Konferencja zaś była szczególnie ciekawa w naszych sercach nastąpiła duża poprawa.
Z Księdzem o rachunku sumienia mówiliśmy i dobra spowiedź poznaliśmy.
Trwając w duchu modlitwy wieczorem szlaki drogi krzyżowej wędrowaliśmy.
Przy każdej stacji klękaliśmy i rozważania czytaliśmy.
Do ośrodka plaga komarów nas przygnała oraz wieczorna godzina już zawitała.
Opiekunowie dużo spraw do omówienia mieli zatem długo jeszcze ze sobą rozmawiać chcieli. Poruszono problem, ale także i radość dotyczącej naszej do siebie Piekoszowskiej miłości.

20 SIERPNIA, SOBOTA
Po piątkowej burzy pięknie słońce nas obudziło, chociaż na dworze wietrznie się zrobiło.
Dzisiaj zabiegów nie mieliśmy, zatem nareszcie odpoczywaliśmy.
Poranna Mszą Świętą dzień zaczęliśmy dzięki czemu od rana w wierze się umocniliśmy.
Ostatni będą pierwszymi, pierwsi zaś ostatnimi- te słowa z Ewangelii i nauk w głowach nam zastały
I w życiu bardzo będą nam pomagały.
Wczesnym popołudniem pierwszoroczni szkolenie odbyli aby w kierowaniu wózkami inwalidzkimi wprawy nabyli.
W tym dniu rodziny chętnie nas odwiedzały bo w weekend dużo czasu na wycieczki miały.
W godzinie Miłosierdzia Bożego koronkę zmówiliśmy, w której dusze zmarłych uczestników turnusu Bogu polecaliśmy.
Dużą atrakcja były zawody sportowe, podczas których konkurencje były bombowe.
Każdy mógł ćwiczyć i sprawdzić swą siłę, zatem te godziny były bardzo miłe.
Dzień zakończyliśmy godnym wieczorem więc każdy poszedł spać z dobrym humorem.

21 SIERPNIA, NIEDZIELA
Niedziela bardzo wczesną Msza Święta się zaczęła i w ten sposób nasza wycieczka do Sandomierza się rozpoczęła.
Wszyscy mogliśmy wsiąść do autokaru bo nasi silni wolontariusze wszystkich wnosili pomału
Świętemu Krzysztofowi podróż poleciliśmy i z Bożym błogosławieństwem w drogę ruszyliśmy.
Pierwszym punktem był rejs statkiem, a opowieści kapitana ciekawym dodatkiem.
Panoramę miasta zobaczyliśmy i dużo zdjęć z księdzem Tomaszem sobie zrobiliśmy.
Potem był spacer po mieście krótki ale ani trochę nie nudny.
W promieniach słońca się przypiekliśmy i wiele miejsc ciekawych obeszliśmy.
Po wspólnym zdjęciu grupy całej usłyszeliśmy burczenie w brzuchu małe.
Do sióstr Klarysek na obiad poszliśmy a na deser pyszne lody dostaliśmy.
Czas naglił, więc w drogę ruszyliśmy bo do siostry Oliwi do zakonu zjechać chcieliśmy.
Po drodze modlitwa koronką była a na miejscu wesoła zabawa przy śpiewie się odbyła.
Pełni wrażeń i radości wróciliśmy na żurek gorący by tym sposobem dzień zakończyć męczący.

22 SIERPNIA, PONIEDZIAŁEK
Nowy tydzień rozpoczął się ciekawie dla wielu z nas przy porannej kawie.
Nadszedł również czas prania i na codzienne zabiegi biegania.
Z dużym zapałem dziś ćwiczyliśmy bo dużo siły po kawie mieliśmy.
Różaniec na dworze odmówiliśmy, przy okazji w promieniach słońca się prażyliśmy.
Ewangelia o cudzie w Kanie Galilejskiej była, i wiele mądrości nas nauczyła.
Na konferencji ksiądz mówił o trzecim przykazaniu i dnia świętego uświęcaniu.
Dyskusja żywa się zawiązała , rozwiązanie dylematów nam podyktowała.
Wieczór spędziliśmy przy ognisku jedząc kiełbaskę pieczoną, i do tego zabawę mieliśmy wymarzoną.
Odbył się koncert życzeń, i dedykacje szałowe, tańce przed ośrodkiem były odlotowe.
Goście też dotarli , dobrze się bawili, a przed odjazdem apel z nami odmówili.

23 SIERPNIA,WTOREK
Pobudka dziś była prawdziwa męką i dla większości nie lada udręka.
Choć oczy strasznie się nam kleiły to poranne modlitwy nas rozbudziły.
Na śniadanku znów głośnych losowaliśmy i potem czas z nimi spędzaliśmy.
Ćwiczenia, masaże, basen i krio tak na zabiegi dobrze nam się szło.
Różaniec w słoneczku z uśmiechem na twarzy, bo pogoda swymi urokami nas darzy.
Obiad zaskoczył nas niespodziewanie- zjedzenie wątróbki to mega wyzwanie.
Na tym koniec przygód nie nastał wcale bo po południu bawiliśmy się doskonale.
Na spacer długi się wybraliśmy Podzamcze z zapałem zwiedzaliśmy.
Tam Mszę Świętą mieliśmy w terenie i rozważaliśmy odkrycia naszych wnętrz znaczenie.
Bo to, co w sercu, jest puenta życia i wiele wartości jest do zdobycia.
Spacer naprawdę był bardzo udany i na dni wiele zapamiętany.
Wieczorem mieliśmy piękne czuwanie lecz potem szybko zmogło nas spanie.

24 SIERPNIA,ŻRODA
Dziś również słonko nas z łóżek ściągnęło i tym samym kolejny dzień rekolekcji rozpoczęło.
Pływanie w chłodnym basenie to prawdziwa przygoda, zwłaszcza że cały czas dopisuje nam pogoda.
Jak co dzień, dziś także śpiewaliśmy a po południu wspólnie się modliliśmy.
Obiad był dla nas radosna chwilą bo zaskoczył nas wiadomością miłą,
za na lody proszona jest cała ekipa a sponsor tylko za portfel się chwyta
więc miny mieliśmy zadowolone i lody zostały szybko zjedzone.
Koronkę z zapałem szybko odmówiliśmy i kolejne przykazanie na konferencji analizowaliśmy.
Najwięcej jednak wieczorem było wrażeń, wylądowaliśmy prawie w krainie marzeń.
Na wieczorku talentów zdolnych było sporo bo każdy chciał wystąpić wieczorową porą
I pochwalić się swoimi uzdolnieniami przede wszystkim wokalnymi możliwościami.
Choć wielu również wiersze recytowało lub dowcipy i zagadki opowiadało.
Kelnerzy również pięknie nam usługiwali, gorące napoje z zapałem serwowali.
Po dniu całym wniosek taki mamy: że każdy talent od Boga jest nam dany.

25 SIERPNIA, CZWARTEK
Burzą dużą dzień się rozpoczął, ale mimo to każdy przez noc wypoczął.
Trochę na dworze się ochłodziło lecz naszej radości nic nie zmąciło.
Z zapałem i chęcią czwartek zaczęliśmy i na modlitwy żwawo pognaliśmy.
Dopołudnie bez większych atrakcji nam zleciało bo przez deszcz nic nam robić się nie chciało.
Dopiero na obiedzie odzyskaliśmy siły i wszystkie chęci nam powróciły.
Różańca nie brakło i naszych intencji bo wiele osób poleciło się naszej pamięci.
Konferencja Księdza była bardzo udana, czekaliśmy na nią od samego rana.
Ks. Krzysztof Sochacki przewodniczył Mszy Świętej, mówił o łasce nieba niepojętej.
Chciał byśmy się wszyscy w raju spotkali a piekło szerokim łukiem omijali.
Wieczorem zenitu sięgało wzruszenie i bardzo dogłębne serce poruszenie.
Na adoracji Boga wielbiliśmy dziękczynienie i prośby na do niego zanosiliśmy.
Uwieńczenie modlitw było chorych namaszczenie, w którym każdy znajdzie swoje uzdrowienie.

26 SIERPNIA, PIĄTEK
Każdy dziś w pochmurnym nastroju wstał bo ostatni dzień turnusu się zapowiadał.
Szkoda wyjeżdżać, bo już tu tak miło, więcej czasu chętnie by się tu spędziło.
Ostatnie zabiegi odbyliśmy na Sali i z rehabilitantami żeśmy się rozstali.
W południe był montaż muzyczno-słowny bardzo interesujący i wymowny.
Postać Papieża nam on przedstawił, o jego twórczości literackiej prawił.
Na obiad smażona rybę mieliśmy, którą się wszyscy zajadaliśmy.
Dziś też niektórzy nas opuścili i na Ukrainę powoli wrócili.
Msza Święta nowy talent objawiła bo gra Filipa na bębnie wszystkich zachwyciła.
Największe przeżycie mieliśmy wieczorkiem, bo chcieliśmy turnus skończyć z dobrym humorkiem.
Piękna agapa nam się szykowała i pysznym jedzonkiem nas powitała.
Różne skecze i zabawy się odbyły i nas w boski nastrój wprawiły.
Zabawa była bardzo udana a po błogosławieństwie prawie cała grupa spłakana.
Jutro niestety już wyjeżdżamy lecz póki co jeszcze płyty ze zdjęciami zgrywamy.

27 SIERPNIA, SOBOTA
Rankiem ze smutkiem oczy otworzyliśmy i duży żal poczuliśmy.
Spakowaliśmy nasze torby z przykrością i nosy na kwintę spuściliśmy z żałością.
Szybko zjedliśmy śniadanko i potem było na Mszę Świętą szykowano.
Razem na Eucharystii się modliliśmy bo bezpiecznie do domu wrócić chcieliśmy.
Zostaną nam więc w sercu miłe wspomnienia, obrazy zdarzeń moc.
Mówimy sobie: ?do zobaczenia!? bo się spotkamy przecież za rok.